Witaj na stronie Poradni Dietetycznej 4LINE

Przeczytaj

Baza wiedzy

Często pytacie jak przygotowac się do badań i okazuje się ze wcale nie jest takie oczywiste. Dieta, pora dnia, cykl hormonalny wpływa nie tylko na poziom hormonów ale też na inne oznaczane parametry biochemiczne krwi. Jak wiecie pzed ułożeniem programu żywieniowego zachęcamy do wykonania podstawowych badań, które pozwolą ustalić dalszy tok postepowania i będą punktem odniesienia do oceny efektów naszej współpracy. W naszym odczuciu jest to niezbędne, aby odpowiednio dobrać zalecenia żywieniowe i zaadresować zgłaszane przez Was objawy. Wiemy, że badania sporo kosztują dlatego chcemy aby były miarodajne i nie wymagały powtórzeń.

Zatem, kiedy się badać i jak się do badan przygotować?

  1. Pierwszy punkt będzie pewnie oczywisty, ale pamiętajcie, że przed badaniami nie należy ani głodzić się, ani też przejadać. Tzn że badania na dzień po weselu czy imprezie urodzinowej dziadka to nie najlepszy pomysł. Obfity i tłusty i bardzo słodki posiłek, zjedzony wieczorem, może zaburzyć odczyty TG, cholesterolu w tym, LDL, enzymów wątrobowych czy glukozy. Z kolei głodzenie może wpynac na glukozę, białko, bilirubinę, AST, ALT, ALP, LDH, parametry lipidowe, kreatyninę, mocznik czy sód.
  2. Trzeba zwrócić uwagę nie tylko na skład, ale i na porę ostatniego posiłku. Powinien być przede wszystkim lekki np. sałatka, zupa czy kasza z warzywami. Taka kolacja powinna być zjedzona minimum 10-12 h przed badaniami, ale nie więcej niż 14 godzin.
  3. Warto też pójść wcześniej spać – nie należy wykonywać badań po nieprzespanej nocy, chyba, że prowadzicie taki tryb życia przez cały czas, pracujecie na nocne zmiany lub jesteście mami maleńkich dzieci.
  4. Zachowujemy minimum trzydniową przerwę od bardzo intensywnego treningu – zbyt duży wysiłek przed badaniami   marton zaburza wiele parametrów, między innymi próby wątrobowe, OB., liczba białych krwinek, czy  poziom glukozy i TG. Oczywiście jeżeli trenujecie regularnie i nie bardzo intensywnie wystarczy nie wykonywać treningu w dniu badania.
  5. Badanie najlepiej wykonać z samego rana, w niedużym odstępie czasowym od wstania z łóżka – nie czekajcie z pobraniem krwi do maksymalnej godziny pracy punktu pobrań.
  6. Rano na czczo należy wypić szklankę wody, aby zapewnić odpowiedni przepływ krwi – gdy jesteście odwodnieni krew staje się dużo gęstsza co może utrudniać jej sprawne pobranie. Nie pijcie też kawy gdyż jej żółciopędne działanie może wpływać na poziom bilirubiny i cholesterolu.
  7. Przed badaniami warto unikać sytuacji stresujących, ponieważ nadmierna ilość stresu może zaburzać m.in. wynik TSH, glukozy, insuliny, prolaktyny czy kortyzolu.
  8. Badań nie wykonujemy w trakcie przeziębienia lub infekcji, chyba, że zmagamy się z nimi od dłuższego czasu.
  9. Kobiety nie powinny wykonywać podstawowych badań krwi w okresie miesiączki, wyjątek stanowi sprawdzanie poziomu poszczególnych hormonów związanych z cyklem miesięcznym. Pierwsze badania, czyli te w fazie folikularnej, najlepiej wykonać między 3. a 5. dniem cyklu, a kolejne, które wypadają w trakcie owulacji, między 12-14 dniem cyklu (przy 28-dniowym cyklu) lub na 12-14 dni przed spodziewaną miesiączką (w pozostałych przypadkach). Oznaczenia w fazie lutealnej przeprowadza się zazwyczaj ok. 21. dnia cyklu
  10. Chwilę przed badaniem wypocznijcie – ok 15 min w pozycji siedzącej bezpośrednio przed pobraniem. Natomiast w trakcie badania poziomu glukozy po obciążeniu staramy się jak najmniej ruszać i emocjonować, najlepiej w trakcie czekania na poszczególnie pobrania krwi usiąść spokojnie z książką lub z jakimś przyjemnym filmem.
  11. Jeżeli zażywacie na stałe leki, skonsultuj się z lekarzem, czy nie będą one wpływać na wyniki badań i czy istnieje możliwość ich zażycia po badaniu.

dietetyk kliniczny

Agnieszka Ślusarska-Staniszewska

Poradnia Dietetyczna 4LINE

Jeżeli tak jak ja stoicie teraz przed wyborem metody rozszerzania diety,  zdecydowanie zapraszam do przeczytania tego tekstu! Pewnie nie raz głowiliście się jak rozszerzyć dietę dziecka, od czego zacząć i w ogóle jak zacząć. Jako jedno z wątpliwości zawsze pojawia się pytanie o to czy lepiej wybrać metodę tradycyjną, czyli rozszerzanie diety poprzez łyżeczkę, czy może zgodnie z karmieniem sterowanym przez dziecko czyli BLW… Po  pierwsze odpowiedzmy sami sobie- czy rzeczywiście musimy wybierać? Czy musimy decydować się na BLW lub łyżeczkę? Moim zdaniem NIE.  Ortodoksję pozostawmy frakcjom politycznym ,czy religijnym, a my odpowiadajmy na potrzeby dziecka. Uwierzcie mi, że obie metody można pięknie łączyć. Będę chciała Wam to pokazać w kolejnym cyklu artykułów oraz filmików, które zamierzam nagrać wraz z moją córeczką.

Na początek przybliżmy dwie medtody.

CZYM JEST BLW?

„Baby led weaning”, w skrócie BLW, to bardzo modna w ostatnich latach metoda karmienia dzieci, która polega na stopniowym odstawianiu dziecka od pokarmów mlecznych (mleka mamy lub mleka modyfikowanego) całkowicie sterowanym przez dziecko. Głównym założeniem opisanej przez …. W książdce „ Bobas lubi wybór” metody jest ominięcie etapu papek i pozwoleniu dziecku na samodzielne jedzenie już od pierwszego posiłku. Metoda ta opiera się w swoim założeniu na całkowitym zaufaniu do dziecka i jego możliwości. Szczerze to bardzo pasuje mi ta koncepcja. Jakie są plusy BLW?

  • Dziecko je wspólnie z rodzicami co pozwala na kształtowanie prawidłowych zachowań żywieniowych
  • Dziecko ma szansę poznawać jedzenie wszystkimi zmysłami , oceniać faktury, kolory, konsystencję produktu.
  • Dziecko samo bierze jedzenie do rączki i wkłada do buzi. Pozwala to na rozwój samodzielności
  •  Maluchy szybciej zaczynają żuć i gryźć, co sprzyja prawidłowemu rozwojowi mowy
  • BLW wspiera koordynację ruchową i manualną dziecka, mali smakosze szybciej również uczą się używać sztućców
  • Dziecko decyduje ile zje i co zje co powoduje że nie zaburzamy naturalnych sygnałów głodu czy sytości
  • Rodzic ma więcej czasu i może w spokoju zjeść posiłek
  • Maluch chętniej próbuje nowości! Dzieci, którym pozwala się na samodzielne jedzenie są bardziej otwarte na nowe smaki i rzadziej wyrastają na niejadki. Choć nie można powiedzieć, że BLW jest receptą na wszystkie przypadki wybiórczości pokarmowej.
  • Oszczędność czasu i pieniędzy (zazwyczaj przygotowuje się wspólny posiłek dla całej rodziny i wydziela część dla dziecka)

Jak zacząć? Zaczna się od małych kawałków dostosowanych do umiejętności malucha. Produkty powinny byc gotowane, pieczone, warzywa pokrojone w grube paski/słupki czy frytki. Chodzi o to aby początkowo nie były one twarde i były łatwe do złapania w raczke. Dziecko musi umieć zmiażdżyć je dziąsłami i językiem. Dobrą zasadą jest trzymanie się tego aby na talerzu nie podawać więcej niż 3 produkty na raz.

Przykłady posiłków to warzywa np. pokrojone w słupki pieczone bataty i marchew oraz różyczki brokuła, kawałki mieska, makaron w rurkach. Już na tym etapie pamiętaj aby dziecku podawać różne produkty, nie zawężajcie się tylko do tych które dziecko lubi. Różnorodonosc i wieokrotne podawanie nieakceptowanego produktu powoduje że dziecko się z nim oswaja i w końcu po 20 próbie może się. Przekona do kalafiora, który do tej pory zawsze smutno leżał na talerzu.

No dobrze, a jakie są wady BLW?

  • Bałagan gdyż niestety jest on kosztem kształtującej się samodzielności dziecka
  • Problem z zakupem zwarzyw czy mięsa dobrej jakości gdyż nie bazujemy na produktach przygotowanych stricte dla niemowląt
  • Kolejnym problemem mogą być niedobory pokarmowe u malucha (m.in. anemia). Szczególnie jeżeli podawane produkty są monotonne i ubogie w żelazo

BLW jest metodą, która silnie zwraca się ku dziecku. To ono decyduje o tym, co zje i ile. Z założenia również dziecko nie potrzebuje żadnych gadżetów, by móc zacząć jeść. Jednak jest kilka przedmiotów, które mogą rodzicom ułatwić życie np. fotelik do karmienia z podparciem nóg, talerzyk (może być z podziałkami), folia malarska czy inna forma zabezpeczenia podłogi przed bałaganem, a także płaska łyżeczka

A ŁYŻECZKA?

Karmienie łyżeczką to klasyczna metoda rozszerzania diety, która ostatnio ma gorszy PR. Dlaczego? Dlatego, że jest właśnie klasycznym podejściem i nie została tak nowatorsko i atrakcyjnie opisana Czy jest gorsza? Nie musi być jeżeli zastosujesz ją mądrze! Przyjżyjmy się jej bliżej.

Czym jest karmienie łyżeczką? Podawaniem jedzenia łyżeczką, początkowo w zmiksowanej, gładkiej formie, następnie w postaci grudek i kawałków. Może nadal być karmieniem responsywnym tak jak BLW jeżeli tylko rozpoznasz i uszanujesz sygnały wysyłane przez Twojego malucha. Pamiętaj że o nasyceniu świadczą:

  • zamykanie ust
  • odwracanie głowy
  • zasłanianie ust rączką
  • wiercenie się na krzesełku
  • zasypianie
  • grymaszenie
  • zaprzestanie ssania
  • wypychanie łyżeczki lub smoka
  • wypluwanie jedzenia

Jakie są zlaety karmienia lyżeczką? Przede wszystkim możemy do nich zaliczyć:

  • Łatwiej zapanować nad bałaganem w kuchni
  • Dziecko prawdopodobnie więcej zje (ważne, gdy dziecko ma np. niedobory żelaza)
  • Można podawać wymieszane, różnorodne smaki
  • Można wspierać się słoiczkami co zdecydowanie jest bardzo wygodne- szczególnie podczas podróży
  • Nie tracimy czasu na gotowanie przy decyzji o karmieniu słoiczkami

Umiejtność pobierania pokarmu z łyżeczki jest równie ważna jak umiejętność żucia i gryzienia, a szanowanie decyzji dziecka o tym czy coś zje czy nie powinno dotyczyć każdej z metod. Karmiąc dziecko łyżeczką należy podać mu pokarm w miseczce, tak aby widziało co je. Nie powinno się karmić dzieci prosto ze słoiczka.Dobrze aby dziecko miało możliwość testowania posiłku wszystkimi zmysłami czyli dobrze aby miało możliwość ubrudzenia się,  umoczenia rączek, powąchania podawanego posiłku. Ok w takim razie jakie są wady i czy w ogóle są? Oczywiście że tak! Chociażby:

  • Trudniej dowiedzieć się kiedy dziecko jest naprawdę najedzone
  • To rodzic wybiera potrawy dla Swojego dziecka (a wiele wskazuje na to, że dziecko potrafi to świetnie zrobić samodzielnie)
  • Dziecko nie poznaje faktury, struktury różnych składników, nie widzi jak wyglądają w
  • Niezmienionej formie (np. kawałki marchewki)
  • Bywa frustrujące jeżeli prowadzi się oddzielną kuchnię dla malucha i reszty rodziny
  • Wymaga zaangażowania w trakcie posiłku (mama nie może jeść razem z dzieckiem)
  • Decydując się na słoiczki jest to opcja zdecydowanie bardziej kosztowna niż BLW
  • Naukowcy niemieccy zauważyli natomiast, że im częściej dzieci były karmione gotowym jedzeniem w niemowlęctwie i wczesnym dzieciństwie, tym mniej warzyw spożywały. U chłopców wiązało się to dodatkowo z mniejszym spożyciem warzyw i owoców w okresie przedszkolnym i szkolnym

Cóż …każda z metod ma swoje plusy i minusy. Wiele odpowiada mi w BLW, ale też sporo pozytywów widzę w łyżeczce. Co zrobię? Połączę obie metody, a w którą stronę bardziej pójdziemy zdecyduje …Pola 🙂

 

dietetyk kliniczny

Agnieszka Ślusarska-Staniszewska

 

 

Zastanawiając się nad tym wpisem, przewrotnie stwierdziłam, że nie napiszę ile dzieci powinny jesć, jaki mieć rozkład makroskładników itd. Dlaczego? Bo to bardzo indywidualne… Jedne jedzą mniej inne więcej. Jedne w poniedziałek zjedzą za dwoje by we wtorek jeść tyle co młodsza siostra. Po prostu dzieci jedzą różnie bo mają różny apetyt, różne samopoczucie bo coś im smakuje lub jest nie do przejścia.

A teraz do meritum. Co zrobić gdy trwale dziecko je mało lub nie chce próbować niczego nowego? Szanujmy to, obserwujmy i umożliwiajmy zmainę oraz oswojenie się z jedzniem, ale nie naciskajmy!

Dzieci mają zazwyczaj ważny powód, by nie jeść. Czasem to trudności organiczne, nadwrażliwość sensoryczna ,lęk czy problemy emocjonalne, problemy związane z relacjami w rodzinie, jedzenie im nie smakuje. Z jedzeniem często tak jest… Mam wrażenie, że nie zdajemy sobie sprawy z tego, że większość strategii, które stosujemy, by „namówić/nakłonić dziecko do jedzenia” mocno narusza granice naszych dzieci, czasem jest to wpędzanie w poczucie winy, obniża poczucie własnej wartości, wzbudza lęk… Nie róbmy tego!

Nie strasz!

Pomyśl że nagle znajdujesz się w kraju gdzie częstują Cię mięsem węża, robakami i mózgiem małpy… Czy od razu z chęcią rzucasz się na jedzenie? Uwierzcie, że kalafior leżący na talerzu dziecka, może być dla niego źródłem lęku, tak samo jak dla Ciebie nowa/ nieznana do tej pory żywność. Maluch, musi przełamać bariery i potrzebuje na to czasu, czasem też wielu prób. To zupełnie normalne, więc kompletnie się nie stresuj, że Twoje dziecko nie chce od razu wszystkiego próbować, a tym bardziej jeść. Dziecko nie wie czy nowy produkt, jest kwaśny, gorzki, czy słodki, nie wie czy mu posmakuje, a niekiedy obawia się także Twojej reakcji na to jak wypluje jedzenie.

Dlatego wazne jest aby dziecka nie straszyć, pozwolić mu na powolne oswajanie się z jedzeniem i poznawanie go. W tym celu najlepiej sprawdzają się fajne nazwy dla warzyw i owoców np. borówkowe kulki mocy, marchewkowe sztylety, brokułowe drzewka szczęścia itp. Ponadto gry o tematyce jedzenia, pikniki żywieniowe, zabawy np. w odkrywanie smaków, zgadywanie z zamkniętymi oczami (po dotyku) co wyciągnęło się z torby, wycieczki do sklepu i zbieranie np. 2 zielonych i dwóch czerwonych warzyw, czy wreszcie wspólne gotowanie. Dobrym pomysłem jest także wspólne sianie kiełków, hodowla np. pomidorków i obserwacja procesu dojrzewania. Badania pokazują, że dzieci jedzą więcej warzyw i owoców, jeśli same je wyhodują, ponadto zaangażowanie dzieci w przygotowanie posiłków może znacząco poprawić ich apetyt w czasie jedzenia. Same decydują co będzie w posiłku i dodatkowo mają z tego fun! Pamiętaj do dzieci docieramy poprzez zabawę

  1. NIE PODDAWAJ SIĘ, PODAWAJ 😉

Aby Twoje dziecko przełamało bariery i mogło poznać, a może nawet polubić nowe smaki musimy maluch nimi otoczyć. Nie tylko podawać na talerzu, ale bawić się jedzeniem, podawać je wielokrotnie bez naciskania na konieczność zjedzenia i ciągłego marudzenia, że maluch znów nic nie ruszył.  Często zbyt szybko rezygnujemy z proponowania dziecku niezaakceptowanego jeszcze posiłku uznając że maluch go nie lubi. To nie tak! To prosta droga do sztywności żywieniowej i ograniczonego menu.  Zgodnie z badaniami dziecko potrzebuje średnio 10 prób, by zaakceptować nieznany smak. Nigdy nie namawiajmy do jedzenia, pokazujmy dzieciom jak sami jemy, mówmy o smaku pochodzeniu warzywa. Możemy opowiedzieć do tego jakąś historyjkę. Czasem zaskakujące dla nas niuanse potrafią zachęcić dziecko do jedzenia. Ostatnio usłyszałam historię zawężonego żywieniowo chłopca, który zaczął jadać ryby (uwaga w całości!!! Ryba musi na talerzu być razem z okiem) po obejrzeniu bajki o Maskonurach (ptaszkach zjadających ryby;)

  1. JAK PODAWAĆ?

Nowy produkt niech będzie królem obiadu. Podaj warzywa w formie przystawki, zanim jeszcze zaserwujesz obiad czy kolację. Głód sprawia, że maluch chętniej spróbuje coś nowego, jeszcze przed posiłkiem głównym. Jeżeli natomiast Twoim celem jest zachęcenie dziecka do poznania nowego, kompletnie nieznanego produktu, zaserwuj go koniecznie w towarzystwie lubianej potrawy. Zadziała efekt aureoli.

  1. NIE NAMAWIAJ

Nie ma nic gorszego w kwestii żywienia naszych dzieci niż namawianie, presja, naciski, nagradzanie za zjedzenie. Jest to wbrew teorii ResponsiveFeeding, narusza granice i zaburza naturalną samoregulację głodu i sytości.  Badania pokazują, że im mocniejsze naciski na jedzenie ze strony rodziców, tym mniej warzyw i owocówzjadają ich pociechy. Co więcej ten efekt może utrzymwać się także w dorosłości.

 

Zastanów się czy namawiasz dziecko do jedzenia? Przyznaję bez bicia, że mnie samej pomimo wszelkiej świadomości czasem się zdarza. Na co dzień Staś je ile chce, a ja staram się nie komentować, ale niekiedy  naleciałości podprogowo zaimplementowane w moim dzieciństwie, których oczywiście staram się nie przekazywać moim dzieciom, niestety biorą górę.  Cóż to jest?

  • “Na co Ty? Już się najadłeś? „“Będziesz głodny” – podważanie decyzji dziecka
  • “O rany… zjedz trochę tych witamin / kul mocy itd.”- zachęcanie do jedzenia
  • „No tak, chcesz deser, a surówka została…”- Hm.. no pewnie, że chce deser więc wepchnie jeszcze surówkę aby go dostać, czyli zaburzanie poczucia sytości.

A Wam się to zdarza?

 

dietetyk kliniczny

Agnieszka Ślusarska-Staniszewska

Poradnia Dietetyczna 4LINE

 

Naprawdę nie ma znaczenia czy karmisz piersią, butelką czy w sposób mieszany, bo i tak zawsze powstaje to nurtujące pytanie „czy aby na pewno moje dziecko się najada?” Dlatego dla  Twojego spokoju ważne jest abyś wiedziała jak często karmić dziecko i na co zwracać uwagę przy rozpoczynaniu i kończeniu karmienia, aby nie przegapić sygnałów sytości. Pamiętaj, że wcale nie musisz karmić co 3 godziny! 😉 Zalecenia mówią o karmieniu maluszków na żądanie. Tylko cóż to znaczy? Jedynie tyle i aż tyle aby odpowiadać na potrzeby dziecka 🙂

Jak? Oczywiście obserwując jego potrzeby i wysyłane sygnały. Zastanówmy się zatem,  sygnały głodu może wysyłać Twój maluch?

  1. Maluszek wysuwa język i chowa go, tak jakby chciało ssać
  2. Szuka”brodawki/smoczka
  3. Dziecko się intensywnie, przysysa do Twojego ubrania, trze główką lub nią uderza
  4. Intensywnie rozciąga rączki i nóżki,
  5. Podnosi rączki i wkłada je do buzi
  6. Wkłada paluszki do buzi, później przedmioty
  7. Płacze

Kiedy skończyć karmić? Teoretycznie karmienie powinno trwać minimum 10 min, gdyż badania pokazują, że dziecko aby opróżnić pierś potrzebuje około 16 min, ale to wartości uśrednione i Twój maluch może mieć zupełnie inne tempo i potrzeby. Zatem analogicznie przestajemy karmić rozpoznając sygnały sytości, czyli:

  1. Maluch zaczyna często przerywać ssanie i znowu je zaczynać
  2. Dziecko zaczyna się uśmiechać, interesować otoczeniem, gaworzyć
  3. Wypluwa lub ignoruje pierś/butelkę
  4. Zamyka buzię i odwraca głowę
  5. Przysypia przy piersi
  6. Łatwo się denerwuje lub rozprasza

Rozpoznawanie sygnałów głodu i sytości to podstawowe zasady RESPONSIVE FEEDING. To bardzo ważne, bo już na etapie niemowlęctwa kształtujesz zachwania żywieniowe swojego malucha.

Z praktycznych wskazówek ważne, też aby pamiętać ,że przy karmieniu naturalnym nie powinno się zbyt szybko zmieniać piersi. Twój pokarm zmienia się w trakcie karmienia. Na początku więcej w nim węglowodanów (laktozy), w kolejnej fazie karmienia mleko zawiera więcej tłuszczu i bardziej syci maluszka. Jeżeli dziecko ssie dłużej niż kilka minut to karmienie jest bardziej efektywne. Ponownie obserwuj swoje dziecko. Jeśli maluszek zaczyna Ci przysypiać przy piersi, spróbuj go troszkę pobudźić do ssania np łaskotaniem w bródkę lub policzek.

Aby mieć pewność że dziecko dobrze ssie sprawdź czy:

  1. Maluch je rytmicznie i miarowo
  2. Czy czujesz ulgę pokarmieniu i pierś jest bardziej miękka i mniejsza
  3. Dziecko pojedzeniu jest spokojne, zasypia z otwartą buzią
  4. Jest spokojne przez 3-4 godziny

 

dietetyk kliniczny

Agnieszka Ślusarska-Stansizewska

Poradnia Dietetyczna 4LINE

Jak wiecie Pola jest już na świecie, a  ja mam możliwość testowania wspaniałości szpitalnej kuchni 😉 Niestety zalecenia i rekomendacje mocno mijają się z rzeczywistością.

Bogata odżywczo dieta zaraz po porodzie jak i w trakcie połogu  jest niezbędne dla regeneracji organizmu mamy po ogromnym wysiłku jakim jest poród. Jest to wysiłek porównywalny do przebiegnięcia maratonu! Dodatkowa strata krwi mize powodować anemię i silnie zwiększone zapotrzebowanie na żelazo. Niby wszyscy to wiedzą a jednak dieta szpitalna woła o pomstę do nieba. Nie tylko jeżeli chodzi o skład jakościowy i energetyczny ale nawet o rozkład posiłków w ciągu dnia. Śniadanie serwuje się od 8-9 obiad już o 12, kolację o 16-17. Potem kilkanaście godzin nic, a przecież i matki i dzieci są aktywne nocąi nadal się karmią. Gdyby nie „wałówka „ od rodziny można by non stop chodzić głodnym. Ponadto jak wynika  raportu NIK badania próbek posiłków pobranych przez organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej i Inspekcji Handlowej, wykazały niedobory składników odżywczych, mogących powodować uszczerbek na zdrowiu pacjentów, jak np.: odwapnienie, zmiękczenie i zniekształcenie kośćca, niedokrwistość, niedotlenienie tkanek , nadmierną pobudliwość mięśniową , drżenie i bolesne skurcze mięśni, stany lękowe, bezsenność, nadciśnienie czy zaburzenia w funkcjonowaniu nerek. W większości szpitali stwierdzono ponadto zbyt duży udział soli w posiłkach (od 142% do 374% normy), a także zaniżaną (od 3% do 28%), bądź zawyżaną (od 13% do 50%) wartość kaloryczną posiłków.

W szpitalach podaje się zbyt mało warzyw i owoców, za dużo mięsa czerwonego, tłustych przetworów mięsnych, tłustych wędlin, mortadeli czy parówek , w tym tych gorszej jakości. Zamiast „masła” – „tłuszcz mleczny do smarowania”, zamiast „sera” – suszony hydrolizat białkowy o smaku sera i aromacie sera.

I ja niestety z tym raportem się zgadzam. Popatrzcie co serwowali mi w szpitalu😢   Gdyby rodzina mnie nie wsparła chyba padłabym z głodu, a i laktacja mogłaby nie przebiegać prawidłowo. Jest to tym bardziej przykre, że wiemy jak ważne jest karmienie naturalne, i że jest najbardziej odpowiednią najzdrowszą formą pokarmu dla nowo narodzonego dziecka.  Mleko kobiece w tym szczególnie siara zawiera liczne substancje pozaodżywcze, istotne dla rozwoju i zdrowia dziecka których nie da się zastąpić jak m.in. Immunoglobuliny, hormony, czynniki wzrostu czy enzymy wspomagające trawienie.
Tak jak już pisałam dieta może wpłynąć na profil kwasów tłuszczowych, na zawartość niektórych witamin (K, B6, B12, PP, kwas pantotenowy) oraz składników mineralnych (jod, a w mniejszym stopniu selen, cynk, miedź).

W kolejnym wpisie będzie więcej o kawie, diecie eliminacyjnej  i o tym kiedy zacząć odchudzanie po ciąży 🙂

Dietetyk kliniczny Agnieszka Ślusarska-Staniszewska

1. Jarosz M.: Normy żywienia człowieka dla populacji polskiej – nowelizacja. Instytut Żywności i Żywienia 2012
2. Allen LH. Maternal nutrient metabolism and requirements in pregnancy and lactation. [in] Erdman et al. (ed.) Present knowledge in nutrition. 10th Edition. Wiley-Blackwell, 2012.
3. Szajewska H., Horvath A., Rybak A., Socha P.: Karmienie piersią. Stanowisko Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci. Standardy Medyczne Pediatria styczeń-luty 2016
4. Borszewska-Kornacka M., Rachtan-Janicka J., Wesołowska A., Socha P., Wielgoś M., Żukowska-Rubik M., Pawlus B.: Stanowisko Grupy Ekspertów w sprawie zaleceń żywieniowych dla kobiet w okresie laktacji. Standardy Medyczne Pediatria, 2013, t. 10, s. 265-279.

Czym są nawyki żywieniowe i czy można je zmienić?

Obecnie w gabinetach dietetycznych oraz mediach mówi się, że naczelną zasadą zdrowego żywienia oprócz zbilansowanej i różnorodnej diety są prawidłowe nawyki żywieniowe. Niemalże każda praca w obszarze dietetycznym zaczyna się od zmiany nawyków. Jednak czy wiemy czym dokładnie one są, jak działają i czy możemy je trwale zmienić?

Co to są nawyki żywieniowe?

Zanim odpowiemy sobie na pytanie czy jesteśmy w stanie skutecznie zmieniać nasze nawyki żywieniowe, przyjrzyjmy się samej definicji tego pojęcia. Według słownika nawyk to nabyta skłonność do sprawniejszego, bardziej mechanicznego wykonania jakiejś czynności. Inaczej rzecz ujmując nawyki to czynności, które są całkowicie zautomatyzowane. Oznacza to, że nie potrzebujemy świadomości aby je wykonywać, nie potrzebujemy nawet świadomości, żeby się ich nauczyć i często nie zdajemy sobie sprawy, że dana czynność jest naszym nawykiem. Nie wierzycie? Sprawdźmy 🙂  Wiecie którego buta zakładacie najpierw?

Skoro sam nawyk to czynność automatyczna to do czego odnosi się nawyk żywieniowy?

Nawyk żywieniowy to automatyczne zachowanie, występujące w formie schematów dotyczące czynności związanych bezpośrednio z  naszym jedzeniem.

To, że po przebudzeniu zawsze pijesz szklankę wody,  nie wyobrażasz sobie poranka bez kawy, w drodze do pracy jesz drożdżówkę, a po obiedzie zajadasz coś słodkiego to Twoje nawyki żywieniowe. Wszystkie czynności i zachowania wykonywanie automatycznie, dotyczące tego co jesz i jak jesz  mieszczą się w tej grupie.

Jak działają nawyki żywieniowe?

Nawyki funkcjonują w tak zwanej pętli nawyku. Oznacza to, że aby mógł wystąpić nawyk to najpierw musi pojawić się  jego wyzwalacz (czyli coś spowoduje, że dana czynność wystąpi), zaraz po nim jest konkretne, automatyczne zachowanie, a na samym końcu nagroda, będąca efektem tego zachowania.  Jak to wygląda w praktyce? Jeżeli mam nawyk jedzenia czegoś słodkiego po obiedzie, to abym zrobiła to automatycznie musi pojawić się bodziec wyzwalający, w tym przypadku jest to obiad i nagroda po, czyli tutaj będzie to odczucie błogości i przyjemności ze zjedzenia czegoś dobrego.

Jak wyrabiamy nawyki żywieniowe?

Okazuje się, że takie czynniki jak preferencje żywieniowe, na przykład ulubiony smak są uwarunkowane genetycznie. Jednak już od najmłodszych lat mogą być modyfikowane przez doświadczenie i wpływać na późniejsze nawyki. Niewątpliwe jest, że kluczową rolę w kształtowaniu nawyków żywieniowych odgrywają rodzice i osoby odpowiedzialne za nasze karmienie w dzieciństwie. To one przez swoje zachowania wpływają na rozwój naszych osobistych wzorców żywieniowych.  Według dostępnych danych istnieje korelacja między rodzicami, a dziećmi odnośnie zachowań żywieniowych odnośnie przyjmowania pokarmów oraz motywację do jedzenia.

Tak jak pisałam wcześniej nawyki w postaci wzorców przejmujemy już w dzieciństwie poprzez uczenie się ich od naszych rodziców i  dziadków. Nauka ta często odbywa się metodą modelowania, czyli naśladowania zachowań wybranego rodzica. Może ona przebiegać świadomie lub nie. Jedno jest pewne. Nawyki nabyte w dzieciństwie w bardzo dużej mierze rzutują na nasze zachowania  żywieniowe w dorosłym życiu.

Jak długo trwa nauka nawyku żywieniowego?

Nauka nawyku wymaga czasu. Aby pewne zachowanie stało się nawykiem i było uruchamiane z poziomu automatycznego musi zostać odpowiednią ilość razy utrwalone, Można to porównać to drążenia skały przez wodę. Na początku krople spływają po skale  i nie naruszają jej struktury. Jednak w miarę upływu czasu, jeżeli spływają odpowiednio długo i w tym samym miejscu, na skale zaczyna pojawiać się delikatny szlak, który później staje się coraz bardziej wyżłobiony. Wreszcie dochodzi do momentu, że szlak jest tak utrwalony, że  niezależnie od tego czy woda dalej spływa, czy nie on pozostaje. Dokładnie tak samo jest z naszymi nawykami.

W 2009 roku na uniwersytecie w Londynie grupa badaczy przeprowadziła eksperyment. Poprosiła 96 ochotników aby spróbowali wyrobić sobie nawyki dotyczące aktywności fizycznej, jedzenia lub picia. Wybrana czynność (codzienne picie kawy po śniadaniu) miała być wykonywana w tych samych okolicznościach. Okazało się, że osoby badane potrzebowały od 18 do 254 dni aby wybrane zachowanie stało się nawykiem. Na podstawie wyników możemy wysunąć wniosek, że wykształcenie danego schematu zależy od wielu czynników. Czas (krótszy lub dłuższy) jest niewątpliwie tutaj konieczny, jednak nie determinuje tego procesu w całości.

Ciekawostka- jak wyglądają nawyki żywieniowe Polaków?

Zastanawialiście się kiedyś jak wyglądają nasze zwyczaje żywieniowe jako społeczeństwa? Czy jako naród mamy prawidłowe wzorce żywieniowe? Szukając danych do tego artykułu natknęłam się na raport Centrum Badania Opinii Społecznej z 2014 roku pod tytułem “Zachowania Żywieniowe Polaków”. Poniżej przedstawiam kilka interesujących danych:

  • 72% z nas przegryza między posiłkami słodycze, chrupki i chipsy
  • po słodycze sięgają w znacznej większości młodsi i najmłodsi z nas
  • co czwarty z nas podjada przed snem co najmniej kilka razy w tygodniu
  • ponad połowa z nas deklaruje, że raz dziennie spożywa warzywa i owoce
  • 92% Polakom zdarza się sięgać po słodycze
  • 82% badanych jaka co najmniej trzy posiłki dziennie
  • 60% z nas uważa, że spożywa za mało ryb, 29% kasz i ryżu, a 23% owoców

Nie są to wszystkie dane mierzone w badaniu, dlatego powstrzymuje się od ogólnej oceny.  Jednak zapoznając się z całym raportem można odnieść wrażenie, że zaczynamy zwracać uwagę na wpływ żywności na nasze zdrowie.

Czy nawyki żywieniowe można zmienić?

Nawyki możemy modyfikować, możemy uczyć się nowych, ale nie możemy nabytych już nawyków usuwać. O co chodzi z tym usuwaniem? Załóżmy, mamy nawyk, którego nie chcemy. Wiemy już, że nie jestesmy wstanie się go pozbyć. Jakie więc mamy możliwości w tej sytuacji?  Niechciany nawyk możemy zastąpić innym. Wówczas w pętli tego danego nawyku zostaje ten sam wyzwalacz i ta sama nagroda, zmienia się natomiast samo zachowanie. Wróćmy do mojego niechcianego nawyku jedzenia słodyczy po obiedzie. Co prawda nie jestem w stanie pozbyć się go, ale mogę go zmodyfikować, na przykład w taki sposób, że po obiedzie zamiast zjedzenia czegoś słodkiego, poczytam moje ulubione czasopismo. Dzięki temu poczuję się zrelaksowana i również (jak w przypadku zjedzenia słodycza) sprawi mi to przyjemność.

Zarówno przy modyfikowaniu starych nawyków lub nauce nowych należy pamiętać, że jest to trudny proces, który po pierwsze trwa w czasie, a po drugie  jest dla nas niekomfortowy Musimy pamiętać, że czynność staje się nawykiem, kiedy zaczynamy wykonywać ją automatycznie, bez udziału świadomości, a do tego wymagana jest określona liczba powtórzeń.  Warto brać to pod uwagę i uzbroić się w cierpliwość.

Podsumowanie

Mam nadzieję, że udało mi się przybliżyć Wam zjawisko oraz specyfikę powstawania, funkcjonowania i zmiany nawyków żywieniowych. Wierzę, że ten tekst choć odrobinę zwiększy Waszą świadomość na temat indywidualnych zachowań żywieniowych i pokaże jak możecie zmodyfikować te niewłaściwe.

Paulina Pawełczyk, psycholog, psychodietetyk.

Bibliografia:

  1. Wieczorkowska – Wierzbińska G., Psychologiczne ograniczenia. Warszawa; 2011. [przeglądany: 26 września 2018 r.] Dostępny w: https://www.motywacja.biz/downloads/books/id4941-psychologiczne-ograniczenia-monografia.pdf
  2. Ogińska-Bulik, N. Psychologia nadmiernego jedzenia. Łódź: Wydawnictwo UŁ; 2004.
  3. Lally, P., Van Jaarsveld, C, H, M, Potts, H., Wardle, J. How are habits formed: Modelling habit formation in the real world. [przeglądany: 09 grudnia 2018 r.] Dostępny w: https://onlinelibrary.wiley.com/doi/abs/10.1002/ejsp.674
  4. Słownik PWN. [przeglądany 9 grudnia 2018 r.] Dostępny w: https://sjp.pwn.pl/slowniki/nawyk.html
  5. Komunikat z badań CBOS, Warszawa 2014. [przeglądany 09 grudnia 2018 r.] Dostępny w: https://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2014/K_115_14.PDF
  6. Roszko-Kirpsza, I., Olejnik, B., J., Zalewska, M., Marcinkiewicz, S., Maciorkowska, E. Wybrane nawyki żywieniowe, a stan odżywienia dzieci i młodzieży regionu Podlasia. [przeglądany 9 grudnia 2018 r.] Dostępny w: http://www.phie.pl/pdf/phe-2011/phe-2011-4-799.pdf
  7. Scaglioni, S., Salvioni, M., Gamlimberti, C. Influence of parental attitudes in the development of children eating behaviour. [przeglądany 9 grudnia 2018 r.] Dostępny w: https://www.cambridge.org/core/journals/british-journal-of-nutrition/article/influence-of-parental-attitudes-in-the-development-of-children-eating-behaviour/20F431E346074B8255585DACAD7BA109
  8. Wanat, G., Grochowska- Niedworok, E., Kardas, M., Całyniuk, B. Nieprawidłowe nawyki żywieniowe i związane z nimi zagrożenie dla zdrowia wśród młodzieży gimnazjalnej. [przeglądany 9 grudnia 2018 r.] Dostępny w: http://www.h-ph.pl/pdf/hyg-2011/hyg-2011-3-381.pdf

Jak wiecie moja ciąża dobiega już końca, choć w pewnym momencie myślałam że moje maleństwo totalnie nie ma ochoty pojawić się na tym świecie. Jej starszy brat zaskoczył nas w 35 tygodniu ciąży, Pola czeka do końca 🙂

W związku ze stanem w jakim siw znajduję  temat żywienia w połogu i laktacji jest mi bardzo bliski. Postanowiłam przygotować dla Was wpis właśnie w tej tematyce:)

Czym jest połóg i czy dieta ma jakieś znaczenie? 

Połóg – to okres następujący zaraz po porodzie, zazwyczaj określa się tym terminem pierwsze 6 tygodni po narodzinach malucha. W tym czasie powoli cofają się zmiany wywołane ciążą – następuje obkurczanie macicy, powoli przestają działać hormony ciążowe (np. relaksyna, której zadaniem w trakcie ciąży jest uelastycznienie tkanek miednicy i macicy ułatwiające poród), zwiększa się natomiast działanie prolaktyny odpowiedzialnej za produkcję mleka8. Połóg to najlepszy czas na odpoczynek i zebranie sił po ciąży i porodzie. To także dobry moment na budowanie bliskości z dzieckiem i wzajemne poznawanie. Z pewnością nie jest to dobry moment na rozpoczynanie drastycznych diet czy intensywnych treningów. Zwykle po zakończeniu połogu kobiety udają się na wizytę kontrolną do ginekologa, a także fizjoterapeuty uroginekologicznego lub położnej specjalizującej się w terapii mięśni dna miednicy i pracy z blizną po cesarskim cięciu.

W przypadku porodu rozwiązanego cięciem cesarskim, z pewnością w pierwszych dniach po porodzie, ze względu na stan po operacji, wskazana jest dieta łatwostrawna. W przypadku porodu drogami natury specjalna dieta nie jest potrzebna 🙂

 

A co z karmieniem  piersią? Co można, a czego nie?

Laktacja wymaga wyższej podaży kalorycznej i większej podaży białka. Szczególnie ważne w tym okresie jest również zaspokojenie zwiększonego zapotrzebowania na wybrane składniki: DHA, jod i witaminę D.

Nie ma potrzeby stosowania eliminacji konkretnych produktów w diecie w czasie karmienia piersią, wiadomo bowiem, że skład mleka kobiecego jest w niewielkim tylko stopniu zależny od diety matki. Najczęstszym alergenem jest białko mleka krowiego. Jednak wskazaniem do stosowania diety bezmlecznej czy z eliminacją wybranych składników jest dopiero stwierdzenie alergii u dziecka lub postępowanie diagnostyczne w celu zidentyfikowania alergenu.

Pamiętajcie, że mleko kobiece jest produkowane z substratów pobieranych z krążenia matki, ale też znaczna część jego składników jest produkowana w komórkach produkujących mleko (laktocytach). Tylko niektóre składniki mają możliwość przedostania się do laktocytów i pęcherzyków mlecznych, więc wbrew mitom i wszelkim teoriom dotyczącym karmienia piersią produkty wzdymające które zjadła mama nie przedostaną się do pokarmu, a tym samym nie zaszkodzą maluszkowi.

Co przechodzi do mleka? I na jakie parametry mleka wpływa dieta?

Do mleka z pewnością przedostają się niektóre substancje aktywne (np. alkohol, kofeina czy substancje aktywne z leków).  Również proporcje kwasów tłuszczowych i ilość witamin rozpuszczalnych w tłuszczach (witamina A, D), jodu czy karotenoidów uzależnione są od składu diety mamy.

Na co nie wpływa dieta?

Zawartość  białka, tłuszczu czy węglowodanów w mleku (w tym laktozy) oraz większości witamin i składników mineralnych (np. wapnia czy żelaza) jest niezależna od diety mamy.

Czy faktycznie trzeba jeść więcej?

Przy karmieniu piersią zapotrzebowanie kaloryczne jest  naturalnie wyższe. Zalecenia Instytutu Żywności i Żywienia oraz zespołu ekspertów z 2013 r. mówią o zwiększeniu kaloryczności diety o około 500 kcal w pierwszym półroczu po porodzie i o około 400 kcal w drugim półroczu. Jednak takie założenia, sprawdzają się przede wszystkim przy prawidłowej masie ciała matki. Brakuje tu jednak informacji o tym, jak powinna zmienić się kaloryczność diety kobiet z nadwagą czy otyłych oraz jak powinien kształtować się bilans kaloryczny w późniejszym okresie karmienia piersią tzn. po roku karmienia piersią.

Z kolei WHO zalecają zwiększenie kaloryczności diety o 10% w przypadku matek o niskiej lub umiarkowanej aktywności fizycznej i o 20% dla aktywnych fizycznie. Te wytyczne odnoszą się do całego okresu laktacji i mogą być pomocne szczególnie dla ustalenia kaloryczności diety przy dłuższym karmieniu piersią oraz w sytuacji, gdy matka ma nadmierną masę ciała.

Co ważne, warto pamiętać o podwyższonym zapotrzebowaniu na białko. Według wytycznych IŻŻ wynosi ono 1,45 g/kg m.c.. Natomiast zapotrzebowanie na tłuszcze i węglowodany oraz większość witamin i mikroelementów jest zwykle pokrywana dzięki zwiększeniu ogólnej kaloryczności, dobrze zbilansowanej diety.

A co z suplementami?

Zgodnie z wytycznymi Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii Hepatologii i Żywienia Dzieci (PTGHIŻD) oraz Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego (PTG)  w okresie karmienia piersią wskazana jest suplementacja kilku składników odżywczych.  Zaleca się suplementację witaminy D w dawce 2000 IU/d i DHA w ilości od 200 do 600 mg/d, w zależności od spożycia ryb. PTG zaleca spożycie jodu na poziomie 200 μg dziennie, natomiast PTGHIŻD w razie niewystarczającej podaży z dietą zaleca suplementację 150 μg jodu dziennie. Dodatkowo w przypadku długotrwałej diety z eliminacją mleka krowiego i przetworów mlecznych PTGHIŻD zaleca suplementację 1000 mg wapnia dziennie.

dietetyk kliniczny Agnieszka Ślusarska-Staniszewska
 
  1. Rekomendacje Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego w zakresie stosowania witamin i mikroelementów u kobiet planujących ciążę, ciężarnych i karmiących, „Ginekol Pol.” 85, 2014, 395–399.
  2. Szajewska H., Horvath A., Rybak A., Socha P., Karmienie piersią. Stanowisko Polskiego Towarzystwa Gastroenterlogii, Hepatologii i Żywienia Dzieci, „Standardy Medyczne/Pediatria” 13, 2016, 9–24.
  3. Allen L.H., Maternal nutrient metabolism and requirements in pregnancy and lactation, w: Present knowledge in Nutrition edited by: Erdman J.W., Macdonald I.A., Zeisel S.H., 2012.
  4. Borszewska-Kornacka M.K. i wsp., Stanowisko grupy ekspertów w sprawie zaleceń żywieniowych dla kobiet w okresie laktacji, „Standardy Medyczne/Pediatria” T 10, 2013, 265–279.
  5. Moran V.H., Lowe N., Crossland N., Berti C., Cetin I., Hermonso M., Koletzko B., Dykes F., Nutritional requirements during lactation. Towards European alignment of reference values: the EURRECA network, „Maternal and Child Nutrition” 6(2), 2010, 39–54.
  6. Szajewska H., Horvath A., Rybak A., Socha P., Karmienie piersią. Stanowisko Polskiego Towarzystwa Gastroenterlogii, Hepatologii i Żywienia Dzieci, „Standardy Medyczne/Pediatria” 13, 2016, 9–24.
  7. WHO 2009: Infant and young child feeding Model chapter for textbooks for medical studies and allied health professionals; http://apps.who.int/iris/bitstream/10665/44117/1/9789241597494_eng.pdf?ua=1

Oststnio coraz częściej pytacie o Ashwagande inaczej zwaną Withania somnifera (witania ospałna). Nadzieje z nią związane wynikają z jej właściwości uspokajających, wyciszających oraz poprawiających siły witalne a jednocześnie przeciwnowtowrowych i kardioprotekcyjnych.  Witania zawiera wiele związków biologicznie czynnych, w tym witanolidy i glikowitanolidy czy alkaloidy, laktony steroidowe, saponiny . Uwagę zwraca się często na takie substancje jak witaferyna A, witanolid D oraz sitoindozydy, a także na wysoką zawartość żelaza. Witanolidy i Witaferyna A występujące przede wszystkim w korzeniu Ashwagandy są właśnie związkami, którym przypisuje się te szczególne właściwości  i z tego powodu najczęściej wykorzystywanymi w suplementach.

Działanie przeciwnowotworowe

Jest wiele badań na temat Ashwagandy. Część z nich wskazuje na jej właściwości przeciwnowotworowe. Między innymi naukowcy zauważyli, że roślina działa hamująco na wzrost komórek nowotworowych piersi, okrężnicy i nowotworu centralnego układu nerwowego porównywalnie do doksorubicyny. Tym samym ashwaganda może w przyszłości być wykorzystana jako chemioterapeutyk20. Ochronne działanie zauważono także odnośnie do raka skóry.

Działanie przeciwzapalne i anty- ageing

Ashwagandha zmniejsza stan zapalny, działa antyoksydacyjnie, a dzięki temu potencjalnie działa anty ageing tzn. opóźnia procesy starzenia się organizmu. Kumar i wsp. przeprowadzili badanie kliniczne, którego wyniki sugerują potencjalnie możliwe korzystne działanie właśnie w RZS czyli  reumatoidalnym zapaleniu stawów. Odnotowano istotną zmianę w obrzęku stawów i ich bolesności zarówno w ocenie pacjenta, jak i lekarza prowadzącego. Ponadto poprawił się również wskaźnik samooceny niepełnosprawności. Niestety nadal potrzeba więcej badań w celu zajęcia stanowiska nad wpływem ashwagandhy na łagodzenie objawów RZS.

Działanie adaptogenne na układ nerwowy

 Adaptogeny mają gównie na celu pobudzanie mechanizmów obronnych organizmu i zwiększenie jego wytrzymałości na stres psychiczny i fizyczny.  Wykazano, że Ashwaganda zmniejsza stężenie kortyzolu, tzw. hormonu stresu. Jedną z metod, która może w dużej mierze przedstawić rolę adaptogenów, jest badanie odpowiedzi na stres przez oś podwzgórze-przysadka-nadnercza, która kontroluje właśnie wydzielanie wspomnianego kortyzolu. Narażenie na przewlekły stres powoduje zakłócenia w dobowym rytmie wydzielania kortyzolu.  Duże nadzieje wiąże się z działaniem ashwagandhy u osób z chorobami neurodegeneracyjnymi, w tym z chorobami Parkinsona i Alzheimera. Wstępne badania przeprowadzano jednak na zwierzętach. Zauważono, że witania wpływa na wzrost pewnych struktur komórek nerwowych (tzw. dendrytów). Duży wpływ na funkcjonowanie mózgu zauważa się w przebiegu depresji czy wsparcia sportowców.  Korzystny wpływ witanii jest porównywalny do działania niektórych leków stosowanych w tej chorobie.

Ponadto Ashwaganda Witania zmniejszała m.in. stany lękowe,  pozytywnie oddziałuje na kojarzenie oraz pamięć, wpływa ochronnie na komórki nerwowe.  W randomizowanym badaniu kontrolowanym placebo osoby badane przyjmowały 300 mg ekstraktu z  Ashwagandy, co znacząco poprawiało komfort życia oraz odporność na stres.

Ochrona wątroby

Roślina pozytywnie oddziałuje także na wątrobę, która poddawana jest działaniu wysokich stężeń metali ciężkich. Tutaj ashwagandha wykazuje aktywność podobną do sylimaryny, która jest wiodącą substancją we wspomaganiu omawianego narządu.

Ze względu na znaczną ilość żelaza ashwagandha może być stosowana wspomagająco w leczeniu niedokrwistości z niedoboru tego składnika. Można znaleźć zalecenie połączenia jej sproszkowanej postaci z mlekiem oraz melasą. Innymi stanami, w których ashwagandha może być pomocna, są bóle mięśniowe i złe samopoczucie w okresie okołomenopauzalnym, a także tzw. zespół niespokojnych nóg (najlepiej w połączeniu z magnezem). Badania z udziałem osób chorujących na cukrzycę pozwoliły również zauważyć poprawę w poziomie glukozy we krwi. Warto pamiętać, że stres oddziałuje również na glikemię. Stąd poprzez wpływ na reakcję stresową organizmu witania może działać wspomagająco w terapii cukrzycy.

 

Właściwości kardioprotekcyjne

Stwierdzono, że Withania somnifera działa na zwiększenie częstości akcji serca, siłę skurczu oraz relaksację mięśnia sercowego. Inne właściwości ashwagandhy – to działanie hipolipemiczne i hipocholesterolemiczne. Proszek z suszonego korzenia ashwagandhy obniżał całkowite stężenie cholesterolu, lipoprotein LDL oraz triglicerydów, jednocześnie podwyższając stężenie HDL, aktywność reduktazy HMG-CoA oraz produkcję kwasów żółciowych, przy znacznym spadku peroksydacji lipidów u zwierząt z hipercholesterolemią17. Przeprowadzono również badanie z udziałem ludzi: sześć osób z łagodną hipocholesterolemią i cukrzycą insulinoniezależną przyjmowało proszek z korzenia ashwagandhy. Odnotowano zmniejszenie stężenia glukozy we krwi porównywalne z działaniem leku hipoglikemizującego, wzrosła objętość moczu i zawartość sodu w moczu oraz spadło stężenie cholesterolu całkowitego, LDL-cholesterolu, VLDL-cholesterolu oraz triglicerdów

To brać czy nie???

Ilość zastosowań może szokować i wprawiać w osłupienie 🙂 Wydaje się, że Ashwaganda ma ogromny potencjał w wielu aspektach poprawy zdrowia. Niestety, nadal badania kliniczne z udziałem ludzi są niewystarczające do formułowania konkretnych zaleceń i dlatego powinno się zachować ostrożność przy jej stosowaniu.  Co istotne wciąż  brakuje spójnych danych na temat koniecznej dawki preparatu w celu uzyskania efektu. Z kolei dawki  sugerowane przez producentów suplementów zwyczajnie bazują na dawkach uznawanych za bezpieczne.

Kiedy nie można przyjmować Ashwagandy?

  • Należy zachować ostrożność u osób przyjmujących leki przeciwdepresyjne,  leki przeciwlękowe, przeciwpadaczkowe.
  • Kobiety w ciąży, kobiety w okresie laktacji, dzieci
  • Ze względu na przypadki tyreotoksykozy i potencjalnego działania na pracę tarczycy nie zaleca się ashwagandhy w chorobach tarczycy.
  • Pamiętajcie też, że przed każdym przyjęciem suplementu w przypadku brania leków należy poradzić się lekarza lub farmaceuty.

 

dietetyk kliniczny

Agnieszka Ślusarska-Staniszewska

Bibliografia
1. Obidoska G., Sadowska A., Rośliny o działaniu adaptogennym, „Biuletyn Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin” 2004, 233, 163–171.
2. Mishra L.-Ch., Singh B.B., Scientific Basis for the Therapeutic Use of Withania somnifera (Ashwagandha): A Review, „Alternative Medicine Review” 2000, 5(4), 334–346.
3. Giovindarajan R., Vijayakumar M., Pushpangadan P., Antioxidant approach to disease management and the role of ‚Rasayana’ herbs of Ayurveda, „Journal of Ethno-Pharmacology” 2005, 99, 165–178.
4. Ho Thanh Ł., Brodowiak A., Adaptogeny – wschodnie lekarstwo czy zachodnia moda?, „Food Forum. Czasopismo specjalistyczne o zdrowym odżywianiu” 2017, 4(20), 58–63. 

5. Visavadiya N.P., Narasimhacharya A.V., Hypocholesteremic and antioxidant effects of Withania somnifera (Dunal) in hypercholesteremic rats, “Phytomedicine” 14(2–3), 2007, 136–142

6. Andallu B., Radhika B., Hypoglycemic, diuretic and hypocholesterolemic effect of winter cherry (Withania somnifera, Dunal) root, “Indian Journal of Experimental Biology” 38(6), 2000, 607–609.

7. Jayaprakasam B., Zhang Y., Seeram N., Nair M., Growth inhibition of tumor cell lines by withanolides from Withania somnifera leaves, “Life Sciences” 74(1), 2003, 125–132.

8. Chandrasekhar K., Kapoor J., Anishetty S., A prospective, randomized double-blind, placebo-controlled study of safety and efficacy of a high-concentration full-spectrum extract of Ashwagandha root in reducing stress and anxiety in adult, “Indian Journal of Psychology Medicine” 34, 2012, 255–262

9. Kumar G., Srivastava A., Sharma S.K., Rao T.D., Gupta Y.K., Efficacy & safety evaluation of Ayurvedic treatment (Ashwagandha powder & Sidh Makardhwaj) in rheumatoid arthritis patients: a pilot prospective study, “Indian Journal of Medical Research” 141(1), 2015, 100–106.

Anemia w ciąży – to poważny i dość powszechny temat . Szacuje się, że w okresie porodu anemię można wykryć u 30-50% kobiet z krajów uprzemysłowionych! Czym może grozić anemia, oraz co powoduje niedokrwistość z niedoboru żelaza?

Anemii sprzyjają:

  • niedobory białka czy składników mineralnych (żelazo i miedź),
  • dieta bogata w szczawiany, fosforany, fityniany i taniny,
  • zbyt niskie spożyciem niektórych witamin ( m.in. witaminy C, A, E, B12, kwasu foliowego).
  • zwiększone zapotrzebowanie towarzyszące niewystarczającej podaży lub upośledzonym wchłanianiu: np. w okresie ciąży i laktacji, u wcześniaków oraz w okresie dojrzewania,
  • upośledzone wchłanianie z przewodu pokarmowego wywołane przez różne choroby i zabiegi, np.  resekcja żołądka lub jelita oraz chorobą Leśniowskiego i Crohna, zmniejszoną kwaśność soku żołądkowego,
  • utrata krwi: z powodu obfitych miesiączek, na skutek urazu (lub po zabiegu operacyjnym); również wielokrotni dawcy krwi

Problemem jest również niska przyswajalność z żywienia, która może wynosić nawet tylko 10%. Normy na żelazo zależą od płci, wieku i stanu fizjologicznego. Według IŻŻ wynosi:

  • dorosłych mężczyzn na poziomie 10 mg,
  • kobiet w wieku 19-50 lat,  18 mg,
  • kobiet ciężarnych do 27 mg,
  • kobiet karmiących – zapotrzebowanie obniża się do poziomu 10 mg na dobę.

Anemia bywa podstępna i łatwo pomylić ją z typowymi objawami ciąży. Dlatego tak ważne są regularne badania i wizyty lekarskie. Zapotrzebowanie na żelazo gwałtownie wzrasta w od drugiego trymestru ciąży

Nie oznacza to jednak, że w pierwszym trymestrze można zlekceważyć kwestię jaką jest odpowiednia ilość żelaza w diecie, zapisać się mlekiem i kawą, które mocno ograniczają wchłaniane żelaza. Co zatem powoduje, że zapotrzebowanie na żelazo istotnie wzrasta w 2 trymestrze? Otóż jest to okres intensywnego wzrostu płodu oraz wzrostu łożyska. Organizm kobiety jest jednak na to przygotowany. W trzecim trymestrze fizjologiczna absorpcja żelaza może wzrosnąć nawet 4-5 razy pod kow porównaniu do absorpcji z 12 tygodnia ciąży. Dzięki temu organizm chroni się przed groźnym niedoborem żelaza.

Pamiętajcie też że w naturalny sposób można wspomóc wchłanianie żelaza poprzez odpowiednie zmiany w diecie 🙂

Związkiem najkorzystniej wpływającym na przyswajanie żelaza niehemowego jest witamina C, którą znajdziecie w papryce, natce , porzeczkach, cytrusach i wielu innych warzywach i owocach. 

Ponadto warto wkomponować w dietę źródła żelaza hemowego, które jest najlepiej przyswajalne przez nasz organizm (w około 20-25%).  Znajdziecie je w podrobach, mięsie czerwonym, jakach. Istotne jest również źródło roślinne ( niehemowe) , które co prawda przyswajalne jest tylko w około 5%, ale w dobowym bilansie także jest istotne. Na jego przyswajalność duży wpływ ma skład naszej diety dlatego warto mieć to na uwadze. Związkiem, który najkorzystniej wpływa na przyswajanie żelaza niehemowego jest witamina C, natomiast ogranicza wchłanianie żelaza wapń, błonnik i kwas fitynowy. Dlatego dodatek mleka do owsianki, sos jogurtowy do mięsa, kanapka z pełnoziarnistego chleba na zakwasie z serkiem lub koktajl z natki, banana, pomarańczy i mleka, nie będą najlepszym rozwiązaniem pod kątem wchłanialności żelaza.  

Dobrym pomysłem natomiast będzie, np. przygotowanie owsianki na wodzie z dodatkiem pomarańczy, truskawek, pomarańczy, kiwi czy porzeczek. Z kolei na mięso czy rybę możemy skropić cytryną i podać z sałatką z dodatkiem natki, papryki i brokułów, kanapkę zjeść z hummusem, czy szynką i warzywami. Właściwie to natka pietruszki jest bardzo dobrze skomponowanym produktem ponieważ zawiera zarówno żelazo jak i witaminę C. 

Dietetyk kliniczny Agnieszka Ślusarska-Staniszewska 

Bibliografia 

  • Belfort MB et al.: Maternal iron intake and iron status during pregnancy and child blood pressure at age 3 years. Int J Epidemiol 2008; 37, 2: 301-308.
  • Matysiak M: Niedokrwistość z niedoboru żelaza – przyczyny, diagnostyka, leczenie. Ordynator Lek 2004; 4 7/8: 3-6.
  • Moreno Chulilla JA, Soledad Romero Colas M, Gutierrez MM: Classification of anamia for gastroenterologists. World J Gastroenterol 2009; 15, 37: 4627-4637.
  • Pankrac Z. Praca doktorska. Akademia Medyczna, Gdańsk 2005.
  • Raczyński P, Kubik P, Niemiec T: Zalecenia dotyczące suplementacji diety u kobiet podczas planowania ciąży, w ciąży i w czasie karmienia piersią. Gin Prakt 2007; 3: 2-7

Skontaktuj się z nami

Umów wizytę już teraz

Zadzwoń 502 501 596