Witaj na stronie Poradni Dietetycznej 4LINE

Archives

Author's Posts

Hashimoto – czy dieta ma znaczenie?

Jak najbardziej! Dieta w Hashimoto jest nieodzowna. I może poprawić nie tylko samopoczucie, ale także wyniki badań.
Choroba Hashimoto jest autoimmunologicznym schorzeniem zapalnym tarczycy, w którego powstawaniu ważną rolę pełnią czynniki genetyczne i środowiskowe w tym także żywienie . Choroba ta związana jest z występowaniem przeciwciał przeciwko tyreoperoksydazie (anty-TPO) i tyreoglobulinie (anty-Tg) oraz nacieków limfocytarnych w tarczycy. Cytotoksyczne limfocyty T niszczą komórki pęcherzykowe tarczycy. Chorobą Hashimoto mogą być dotknięte osoby różnej płci i w różnym wieku, ale najczęściej chorują kobiety (do 95% wszystkich przypadków) między 30 a 50 rokiem życia.

Wielu autorów podkreśla rolę żywienia i prawidłowej podaży składników odżywczych w powstawaniu oraz przebiegu tego schorzenia (2,3)

Ze względu na obniżoną przemianę materii w fazie niedoczynności tarczycy oraz występującą u większości pacjentów nadmierną masę, należy zwrócić szczególną uwagę na energetyczność diety oraz odpowiednią ilość białka pełnowartościowego dostarczanego w dziennej racji pokarmowej. Pełnowartościowe białko podkręca metabolizm pomagając spalać kalorie, poza tym dostarcza aminokwasów (szczególnie tyrozyny, która jest potrzebna do wytwarzania hormonu tarczycy tyroksyny T4). Zadbaj o to, aby w każdym posiłku znalazło się jedno ze źródeł pełnowartościowego białka: mięso, drób, jajka, ryby.

Ważnymi czynnikami żywieniowymi w schorzeniach gruczołu tarczowego są wielonienasycone kwasy tłuszczowe (WNKT), szczególnie z grupy n-3, które wpływają na czynność układu immunologicznego. Dlatego należy ograniczyć udział prozapalnych tłuszczy n-6 I wprowadzić więcej przeciwzapalnych omega -3.
Ważne są też witaminy, które pośrednio lub bezpośrednio wpływają na funkcjonowanie gruczołu tarczowego. Witamina D, jako istotny czynnik żywieniowy, bierze udział zarówno w prawidłowej funkcji tarczycy, jak również w patogenezie schorzeń tego gruczołu (6-7).

Niacyna uczestniczy w syntezie tyroksyny i stosowana jest w terapii schorzeń tarczycy (7) Nadal poszukuje się związku witaminy B12 z chorobami tarczycy. Konieczna jest także odpowiednia podaż selenu i cynku. Brak cynku zaburza przejście T4 do aktywnego T3 i przyczynia się do zwolnionego metabolizmu białek. Cynk jest także niezbędny do produkcji TSH i zostaje nadmiernie zużyty u osób z Hashimoto, u których produkcja TSH jest wzmożona. Niedobór cynku wiąże się również ze zwiększoną przepuszczalnością jelita, zwiększoną podatnością na infekcje i obniżoną zdolnością detoksykacji bakteryjnych toksyn.

Głośno podnoszony jest także temat eliminacji glutenu oraz nabiału (9) w diecie osób z Hashimoto. Z pewnością należy mieć na uwadze, że spożywanie glutenu może nasilać wydzielanie zonuliny, a także powodować większą przepuszczalność jelitową (8). Udowodniony jest także negatywny wpływ glutenu na przebieg chorób z autoagresją oraz współwystępowanie celiakii i Hashimoto.

Pod lupę warto wziąć też jaja, strączki, niekiedy rośliny pasiankowate. W tym wypadku warto wykonać testy badające nadwrażliwości pokarmowe i eliminować tylko to co naprawdę pogarsza stan zdrowia. Jednak wszlekie zalecenia zmiany w diecie powinny być ustalone z dietetykiem. Ze względu na różne schorzenia współtowarzyszące każdy z nas może potrzebować innego podejścia dietetycznego.

 

Bibliografia:

1. Staii A., Mirocha S., Todorova-Koteva K., Glinberg S., Jaume J.C.Hashimoto thyroiditis is more frequent than expected when diagnosed by cytology which uncovers a preclinical state. Thyroid Res. 2010; 3: 11.
2. Muller S.D., Pfeiffer Ch., tłum. Lewiński A., Knapska-Kucharska M., Makarewicz J Właściwe i smaczne żywienie korzystne dla tarczycy. Dietetyczna kuchnia z fantazją. Wydawnictwo PZWL, Warszawa 2003.
3. Ward M.H., Kilofy B.A., Weyer P.J., Anderson K.E., Folsom A.R., Cerhan J.R: Nitrateintake and the risk of thyroid cancer and thyroid disease. Epidemiology, 2010; 21(3): 3995.
4. Videla L.A.: Energy metabolism, thyroid calorigenesis, and oxidative stress: functional and cytotoxic consequences. Redox Report. 2000; 5: 265-275.
5. Wall R., Ross R.P., Fitzgerald G.F., Stanton C.: Fatty acids from fish: the antiinflammatory potential of long chain omega 3 fatty acids. Nutr. Rev., 2010; 68(5): 280
6. Kivity S., Agmon-Levin N., Zisappl M., Shapira Y., Nagy E.V., Dankó K., Szekanecz Z., Langevitz P., Shoenfeld Y.: Vitamin D and autoimmune thyroid diseases. Cell. Mol. Immunol. 2011; 8
 (3): 243-247.–
 7.. Tuchendler D., Bolanowski M.: Rola osteoprotegeryny i witaminy D w patologii tarczycy. Endokrynol. Pol. 2009; 60 (6): 470- 475
8. Fasano A. Leaky gut and autoimmune disease. Clin Rev Allergy Immunol. 2012;42(1):71-78.
9.Asik M, Gunes F, Binnetoglu E, Eroglu M, Bozkurt N, Sen H, Akbal E, Bakar C, Beyazit Y, Ukinc K.Decrease in TSH levels after lactose restriction in Hashimoto's thyroiditis patients with lactose intolerance. Endocrine. 2014 Jun;46(2):279-84.

Wywiad z Kingą, naszą pacjentką, która przetestowała ofertę Metamorfozy na sobie.

Co skłoniło Cię do udziału w Metamorfozie?

Asię poznałam w Szkole Trenerów i byłam naocznym świadkiem jej zmiany, której dokonała we współpracy z Agnieszką. [Asia schudła 27 kg – przypis red]. Pomyślałam, że też tak chcę. Przed rozpoczęciem współpracy sporo myślałam o swoich nawykach i ich wpływie na moje dzieci. Zależało mi, żeby umiały się zdrowo odżywiać i dbać o siebie. Ale nie czułam się dobrze, z tym, że mam dwa tryby żywienia: przy nich pełne warzyw i kasz, a bez nich – fast foody, czekoladki, cola. Bardzo chciałam przekazać im spójny i autentyczny wzorzec, zamiast takiego prezentowanego tylko na pokaz.

Czyli rozpoczęłaś projekt głownie z myślą o dzieciach?

Tak, były moją inspiracją. Chociaż chodziło mi też o coś innego, mimo że nie umiałam tego nazwać na początku. Czułam, że to, jak siebie traktuję mi nie służy, nie pozwala żyć pełnią życia. Miałam nadwagę i nie wyglądałam dobrze. Wchodziłam na trzecie piętro do pracy z zadyszką. I zupełnie nie miałam pomysłu jak to zmienić. Żyłam w przekonaniu, że nie mam czasu ani siły na zmianę. Wydawało mi się, że kawa, redbull i słodycze to jedyne, co pozwala mi przetrwać i działać efektywnie.
A jednak się udało…
Nie bez wysiłku i nie tak od razu.

A od czego się zaczęło?

Od badań. I ułożenia jadłospisu dostosowanego zarówno do moich wyników, jak i mojego trybu życia. Okazało się, że mam rozchwianą insulinę – która pogarsza metabolizm i odpowiada za kłopot ze słodyczami, przynajmniej w jakimś stopniu. Potem uczyłam się jeść regularnie. Nie zawsze i nie idealnie, ale dużo, dużo lepiej niż wcześniej. Siłą rzeczy odstawiłam też cukier oraz pszenicę i mleko – zgodnie z wynikami badań na nietolerancję.

I co się stało?

Zaczęłam chudnąć. Zaczęłam się czuć dużo, dużo lepiej. Przestała mnie swędzieć skóra (późniejsze eksperymenty potwierdziły, że swędzi, gdy jem pszenicę i mleko). Znalazłam czas na sport, żeby szybciej spalać tłuszcz i wzmocnić mięśnie. Zaczęło mnie to wszystko cieszyć. Po czterech tygodniach nie mogłam się na siebie napatrzeć w lustrach i szybach. Wymieniłam garderobę. Rzeczy z pudła „za małe” powędrowały na półkę, a pudło zapełniło się tymi, które stały się za duże.

Jak na te zmiany zareagowali bliscy?

Dzieci wyjadały mi kolacje  Bardzo im smakowały posiłki od Agnieszki. Mąż był i jest zachwycony. A znajomi – pod wrażeniem. Z kolei na przykład koledzy z pracy zaczęli tak jak ja jeździć rowerami – zmiana jest zaraźliwa 

Mówisz o tym, jakby to było proste. Na pewno były trudniejsze momenty…

Były załamania. Ale Agnieszka i Asia interweniowały. Dostałam nawet przepisy na pyszne, słodkie, szybkie desery  Poszło łatwiej niż się spodziewałam. Efekty też przekroczyły moje najśmielsze oczekiwania.

Agnieszka jako dietetyczka zajmuje się jadłospisem i parametrami fizycznymi. A jaka jest rola Asi w tym projekcie?

Asia zajmuje się porządkami w głowie. Często zaniedbania w diecie mają swoje źródło w naszych przekonaniach. Dzięki pracy z Asią: rozmowom, ćwiczeniom i pracom domowym, sprzątałam w swojej głowie i przygotowywałam ją na przyjęcie zmian, które zachodzą w moim ciele. Pracowałam i nad swoim podejściem do dbania o siebie, i nad przekonaniami dotyczącymi atrakcyjności fizycznej i kobiecości. Do tej pory nie postrzegałam siebie jako osoby atrakcyjnej fizycznie, więc deprecjonowałam ten aspekt i uznawałam go za nieważny. Teraz zmiana wyglądu wymusiła niejako konieczność zmiany myślenia. Teraz się sobie podobam i bardzo się z tego cieszę.

Kto spowodował większą zmianę u Ciebie? Asia czy Agnieszka?

Nie umiem tego rozstrzygnąć. Wiem, że gdybym pracowała tylko z jedną z nich, nie dałabym rady uzyskać takich wyników – sięgających dużo głębiej niż tylko utrata wagi. Ważne było dla mnie też to, że projekt Metamorfoza jest oparty na ich bezpośrednich doświadczeniach i współpracy. Mogłam liczyć na pełne zrozumienie i porady, jak sobie radzić z różnymi wyzwaniami, które czekały na mnie w procesie do zmiany.

Podsumowując, co się zmieniło?

Ja się zmieniłam. Zmiany fizyczne są oszałamiające: przez dwa miesiące schudłam 7 kg i dwa rozmiary (z 44 na 40), zmieniłam styl ubierania i dużą część zawartości szafy. Jednocześnie zmieniłam się psychicznie: nauczyłam się dbać o sobie, przygotowywać smaczne i zdrowe posiłki po to, żeby czuć się lepiej, troszczyć się o swoje ciało zamiast je tolerować jako zło konieczne. Jestem też dużo spokojniejsza i nastawiona bardziej pozytywnie do świata.

Komu poleciłabyś udział w projekcie Metamorfoza?

Osobom, które chciałyby o sobie zadbać, a z jakichś powodów tego nie umieją. Każdemu, kto ma do siebie zastrzeżenia i nie lubi swojego ciała, a swoje kłopoty tłumaczy okolicznościami, zapracowaniem czy zmęczeniem. Dziewczyny pomogą w ustaleniu przyczyn obecnego stanu (i może to być bardzo zaskakujące!), wskażą nowe, korzystne nawyki i przekonają w praktyce, że prawdziwa zmiana polega na zmianie na całe życie a nie okresowych wyrzeczeniach.

Dziękuję za rozmowę

Dziękuję również. I korzystając z okazji, chciałam na koniec jeszcze raz podziękować Agnieszce i Asi za wymyślenie takiego projektu, za taką współpracę i za zmianę, która będzie mi służyć przez resztę życia.

 

Wywiad opublikowany w Kwartalniku Parentingowym „Dziecko najlepsza inwestycja” , Jesień 3/2015, str 26.

 

Pracę z wieloma naszymi pacjentami zaczynamy od sprawdzenia ich ukrytych nietolerancji pokarmowych.
Alergię pokarmową definiujemy jako nieprawidłową, nadmiernie nasiloną lub zaburzoną reakcję systemu odpornościowego na naturalne, same z siebie nieszkodliwe, składniki obecne w żywności. Po spożyciu produktu, na który organizm wykazuje reakcje alergiczne typu III, zostaje uruchomiona reakcja obronna. W rezultacie reakcja odpornościowa staje się dla organizmu czymś w rodzaju reguły i negatywnie wpływa na nasze zdrowie i samopoczucie.
Charakterystyczną cechą alergii pokarmowej typu III są opóźnione reakcje obronne, które pojawiają się od 8 do 72 godzin po spożyciu pokarmu.
Oznacza to na przykład, że pierwsze objawy reakcji alergicznej na pokarm spożyty w poniedziałek pojawią się dopiero we czwartek. Ta opóźniona reakcja często pozostaje nierozpoznana przez całe życie. Alergia pokarmowa typu III związana jest z przeciwciałami IgG (w przeciwieństwie znanej powszechnie alergii IgE-zależnej).
Alergie typu III charakteryzują się odkładaniem kompleksów immunologicznych w tkankach i wywoływaniem objawów chorobowych. Ocenia się, że 45% ludności w Europie i USA cierpi na opóźnione reakcje alergiczne. Ze względu na opóźnienie reakcji alergicznej, większość osób jest nieświadomych faktu, że przewlekłe problemy zdrowotne są ściśle powiązane z reakcjami alergicznymi na pokarm.

Nietolerancja pokarmowa IgG zależna jest przyczyną wielu przewlekłych dolegliwości takich jak:
• przewlekłe problemy żołądkowo-jelitowe (choroba Leśniowskiego-Crohna, biegunki, wzdęcia, zaparcia, zespół jelita drażliwego, mdłości, uczucie pełności, odbijanie),
• problemy skóry (atopowe zapalenie skóry, łuszczyca, sucha skóra, trądzik, świąd skóry)
• wysokie ciśnienie krwi
• migrena, bóle głowy, zawroty głowy
• problemy z nadwagą
• ADHD (zespół nadpobudliwości psychoruchowej)
• syndrom ciągłego uczucia zmęczenia, wyczerpanie
• cukrzyca typu II i PCO
• fibromialgia
• choroby reumatyczne
• choroby zwyrodnieniowe stawów, bóle kręgosłupa, sztywność poranna
• bóle mięśni, bóle stawów
• spuchnięte powieki, zaczerwienienie oczu, łzawienie oczu, skoki nastrojów, depresje, nadaktywność, agresje, stany lękowe, osłabienie koncentracji

Półtora roku temu pojawiła się u mnie wyjątkowa pacjentka. Wyjątkowa, ponieważ okazało się, że nasza wspólna praca nad zmianą jej nawyków żywieniowych zaowocowała również wieloma godzinami rozmów o tym, czym jest i co nam daje dieta. Joanna, jako coach, wspaniale uzupełniała moje zawodowe podejście do tego tematu.  Zastanawiałyśmy się, dlaczego jednym się udaje wprowadzić dietę i w niej wytrwać, a innym przychodzi to z większym trudem. Doszłyśmy do tego, że kluczową sprawą jest właśnie dbanie o siebie. Dbanie o siebie rozumiane jako odnalezienie indywidualnej ścieżki i podążanie nią z radością i zaangażowaniem.

Wynikiem tych rozmów było stworzenie specjalnego pakietu Metamorfoza: spotkań dietetycznych połączonych ze spotkaniami coachingowymi.

Nasze ciało odzwierciedla to, co dzieje się wewnątrz nas. Zdrowe i zadbane ciało wpływa jednocześnie pozytywnie na nasze wnętrze, a zrównoważona dieta jest podstawą zdrowego wyglądu. To wydaje się proste, prawda? Wprowadzenie takiej diety to jednak spore wyzwanie, jeśli do tej pory mieliśmy inne zwyczaje żywieniowe… Każdemu zdarzają się kryzysy i chwile zwątpienia. Spotkania coachingowe pomagają wyzwolić w sobie motywację i wytrwanie w zmianie. Sprawdziłyśmy to na sobie.

Przede wszystkim istotne jest aby prawidłowe żywienie dotyczyło wszystkich tzn. całej rodziny. Początkowo warto „przemycać” warzywa w ciekawej formie w tortilli, zawinięte w naleśniku, zmiksowane w zupie krem czy sosie do kaszy lub makaronu. To samo dotyczy nabiału czy owoców, które można dodatkowo podać dziecku w postaci shake owocowego, soku, serka homogenizowanego z owocami, zrobionych w domu lodów, galaretek czy domowego hamburgera lub kebabu. Łatwiej też przełamać opory dziecka przed nowa potrawą, podając ją razem z czymś, co dziecko już jada i lubi. Placki zamiast ziemniaczanych można zrobić z ziemniaka i cukinii lub marchwi. Ciekawe są też placki z kaszy z dodatkiem buraka czy strączków np. soczewicy. Można robić placki owsiane, jaglane, gryczane z dodatkiem dowolnych warzyw. Ogromne możliwości dają też ciasta, w których można przemycić praktycznie wszystko, od sera poprzez jajka i owoce aż do pikantnych tart czy rolad z jarzynami i mięsem. Dzieci lubią też zwykle sosy, które nie tylko podnoszą smak potrawy, ale także ułatwiają przełknięcie. Warto spróbować sosy tj: jogurtowo-ziołowy, szpinakowy, śmietankowo-serowy, pomidorowy i słodko-kwaśny. Warto pozwolić synowi wybierać co ma zjeść. Pytać: „dziś zjesz marchewkę czy pomidora?”. Można ustalić dzień eksperymentów i co tydzień wprowadzać nowe warzywo.
Warto też wypracować system motywacyjny np. za 1-2 nowe warzywa czy owoce w tygodniu, syn będzie mógł w nagrodę pójść do kina, teatru czy wybrać interesującą go formę wspólnego spędzania czasu. Również jedzenie z rówieśnikami, którym chce się zaimponować, sprawia, że
dzieci odważniej próbują nowych produktów i więcej zjadają. Wreszcie, wrogiem dobrego apetytu jest podjadanie między posiłkami. Nawet zdrowe przekąski, takie jak soki czy owoce, zmniejszają łaknienie.

Skontaktuj się z nami

Umów wizytę już teraz

Zadzwoń 502 501 596